niedziela, 10 lutego 2013 · Londyn, Polska

Ostatni dzień w Londynie

Cała podróż na lotnisko Stansted przebiegła bardzo sprawnie, więc postanowiliśmy chwilę odpocząć i zjeść ciepły i, jako że byliśmy bardzo głodni, odpowiedniej wielkości posiłek. W hali odlotów restauracji jest niewiele, więc wybór był łatwy i momentalnie wybraliśmy restaurację Frankie and Benny's. Z menu wybraliśmy Manhattan Burger (standardowy podwójny burger z frytkami w cenie £13.95) oraz Calzone New Yorker (w cenie £10.95).

Manhattan Burger w Frankie and Benny's
Manhattan Burger w Frankie and Benny's

Jeśli chodzi o burgera, to muszę przyznać, że się zawiodłem. Mięso było w porządku, jednak sos, dodatki i frytki nie były rewelacyjne, wręcz słabe.

Calzone New Yorker w Frankie and Benny's
Calzone New Yorker w Frankie and Benny's

Ola na swoje calzone nie narzekała. Nie zjadła jednak surówki, więc pewnie było coś z nią nie tak.

Ryanair'em do Katowic

Tym razem zaskakująco wszystko przebiegło bardzo sprawnie i zarówno start jak i lądowanie odbyło się bez opóźnienia. Nawet obsługa nie była tym razem aż tak bardzo nachalna w sprzedaży produktów (a może dlatego, że czytałem książkę ze słuchawkami na uszach?). Tak czy siak tuż po 20:00 postawiliśmy nasze stopy na polskiej ziemi.