czwartek, 7 marca 2013 · lot, mekong, sajgon, wietnam

Zaczynamy podróż!

Aleksandra Czernecka

Kilka ostatnich dni, które spędziliśmy w Polsce, spożytkowaliśmy na załatwianiu ostatnich spraw. Między innymi było to międzynarodowe prawo jazdy, ostatnia dawka szczepionki przeciwko wściekliźnie i tabletki antymalaryczne. Niestety, na dzień przed naszym odlotem, dopadła nas grypa żołądkowa. Na szczęście, symptomy zniknęły tuż przed lotem do Ho Chi Minh (Sajgon), dzięki czemu mogliśmy w pełni cieszyć się rozpoczętą wyprawą.

Lot liniami Vietnam Airlines był moim pierwszym długodystansowym lotem, więc się nie nudziłam. Każda osoba otrzymuje małą poduszkę, koc, a przed sobą ma ekran z kilkoma grami oraz filmami. Podczas lotu obejrzeliśmy dwa filmy - Liberal Arts (z niespodziewanym zakończeniem) oraz Tonight 8pm (wietnamski film o dziewczynach z wioski szukających lepszego życia). Ludzie wokół także potrafią dostarczyć "rozrywki". Przykładem jest Francuzka siedząca obok mnie rozrzucająca swoje rzeczy i jedzenie i rozpychająca się na prawo i lewo. Na szczęście, po około 2 godzinach udało jej się zepsuć monitor przed sobą, więc przesiadła się jedno miejsce do przodu. Aczkolwiek, kiedy wyłączono światła, zamiast użyć lampki do czytania nad sobą, postanowiła wyciągnąć swoją czołówkę, którą od czasu do czasu świeciła po oczach śpiącym współpasażerom. Poza tym incydentem, lot odbył się bez większych zakłóceń.

Po 12 godzinnym locie wreszcie dotarliśmy do Ho Chi Minh (znane również jako Sajgon) i rozpoczęliśmy zwiedzanie. Nauczeni w Maroku i Egipcie, że za każdą nawet najmniejszą pomoc (nawet jeśli się o nią nie prosiło) należy się napiwek, zakładaliśmy, że w Wietnamie może być podobnie. Zostaliśmy jednak kilkukrotnie mile zaskoczeni.

Podczas popołudniowego spaceru po dzielnicy Pham Ngu Lao odkryliśmy publiczną siłownię w parku, pho (wietnamska zupa) za 6 złotych i piwo za 3 złote.

Zbyszek ćwiczy w Sajgonie
Zbyszek ćwiczy w Sajgonie

Następnego dnia pojechaliśmy zobaczyć Deltę Mekongu. Rzeka ta jest jedną z dwóch najważniejszych w Wietnamie (drugą jest Czerwona Rzeka na północy) i wielu ludzi z niej żyje - używają wody do gotowania, mycia się, prania ubrań, a także - ci biedniejsi - do picia.

Na wodach Delty znajdują się pływające targi, gdzie ludzie handlują (zazwyczaj owocami i warzywami) nie wychodząc ze swoich łodzi. Aby z daleka było wiadomo, co się sprzedaje, wystawiany jest bambusowy kij, na końcu którego zawieszony jest produkt.

Pływający targ w delcie Mekongu
Pływający targ w delcie Mekongu

Popularne dania w tym regionie to wąż, żaba, szczur, nietoperz, świerszcz i żółw, a znany alkohol to wino na wężu (i skorpionie).

Wino na wężu z delty Mekongu
Wino na wężu z delty Mekongu